Nie mam kochać jej!
— To zupełnie czarodziejska bajka — rzekła Elżbietka, robiąc z zadziwienia oczy wielkie jak spodki, podczas gdy Cesia czytała głośno te wiersze.
Znowu zapukano. Tym razem była pełna garść listów, dla każdego po jednym, a dla Kasi dwa co ją mocno zdziwiło.
— Cóż to być może? — powiedziała, ale zajrzawszy do drugiego, spostrzegła pismo kuzynki Heleny i włożyła je do kieszeni, czekając, żeby Walentynki przeczytano najpierw.
Henrysia list otworzono najpierw: u góry znajdowało się wymalowane ciasteczko — muszę objaśnić, że Henryś był niedawno u dentysty.
Siedząc w kątku Janek mały
Jadł ciasteczka i migdały;
Nagle chłopcu twarz pobladła,
Krzyknął i zaprzestał jadła. —
Matka Jasia — dobra, tkliwa,