Nawet nie spojrzała w jego stronę, stanowcza i zamaszysta. Patrzeli natomiast ludzie i zatrzymywali się w osłupieniu. Rzadki był to obrazek: młodzieniec w granatowej piżamie z piękną chusteczką w bocznej kieszonce wyjaśnia coś wytwornej pani i człapie po śniegu w tureckich pantofelkach...
Anonimy
— Hallo?
— Tu życzliwy...
— Kto?
— Życzliwy... Pańska żona jest w tej chwili w hotelu Panama z...
— Przepraszam... A który numer pan sobie życzył?
— Dwieście czterdzieści dziewięć jedenaście. Miodulińscy.
— Może Antoni Mioduliński?
— Właśnie...