— A tamto drzewo?
— Daktyloskopijne...
— Fe... policyjny krajobraz...
Zamyślił się głęboko. Myślałem, że już nic więcej nie usłyszę, gdy nagle grubszy, ów przejściowy okaz pomiędzy tapirem a hipopotamem, odezwał się z westchnieniem.
— Co słuchać w osadzie?
— Na otwarciu nowego sklepu pan byłeś?
— Gdzie?
— Wczoraj na ulicy Apenszlaka, pod dwunastym.
— Jaki sklep otworzyli?
— Bracia Pakulscy...