Od poranków są srebrniej wiośniani,
Jakby maj im w dłoniach rósł,
Noszą wiosnę po pustych kieszeniach,
Sercem dzielą się w swoich spojrzeniach,
Lubią łzy, wolą śmiech, lubią łzy, wolą grzech
Zakochani, jak ja i ty...
— To mnie nie doweseli — wyszeptał do lekarza...
— Niech się pan nie obawia, my tylko wprowadzamy pana w nastrój.
Tymczasem ze sceny płynął dalej czarujący śpiew aktorów:
Jedźmy odświętnym zwyczajem