— Ależ inaczej nie może być. My tu siedzimy i rozmawiamy, a pan, taki miły człowiek, stoi lub biega z daniami. Proszę zawołać dyrektora. Zaraz się rozmówimy.
Dyrektor sali zgodził się, ponieważ nasi przyjaciele przyjęli zdecydowaną postawę. Kelner usiadł na brzeżku krzesła i przyłączył się do rozmowy.
— Hallo, kelner, jeszcze butelkę... I nowy kieliszek. Pański kolega pije z nami, to i pan napije się także.
— Niestety — odparł nowy kelner. — Dyrekcja zabrania.
— Ależ inaczej nie może być. My tu siedzimy i rozmawiamy, a pan, taki miły człowiek, stoi lub nam usługuje. Niech pan siada. Może pan coś przekąsi?
Dyrektor sali wobec groźnej postawy, jaką przyjęli nasi przyjaciele, zgodził się, aby i drugi kelner usiadł przy stoliku.
— Hallo! Kelner! Kto tu podaje!!!??? — wołali teraz czterej już panowie.
— Słucham?
— Niech pan poda zaraz jeszcze jedną butelkę wódki i jeszcze jeden kieliszek. Pańscy koledzy piją — to i pan napije się z nami...
— Niestety — odparł kelner, podając nową butelkę wódki i stawiając na stole czwarty kieliszek. — Dyrekcja zabrania.