— Ach! Mój Boże. Przecież ja mówię tylko tak dla przykładu. Wobec tego wyobraź sobie po prostu, że kupujesz jedwabny pas galowy, no...
— Kiedy nie potrzebuję nabywać sobie galowego, bo mam zupełnie nowy.
— E... nie można z tobą. Więc wyobraź sobie, że kupujesz jeszcze jeden jedwabny pas galowy, żeby mieć dwa.
— Kiedy ja już mam dwa galowe pasy.
— No więc idziesz do sklepu i kupujesz sobie trzeci...
— Dobrze, ale po co mi trzy galowe pasy? Przecież na bale chodzę najwyżej parę razy do roku. To byłaby zwykła lekkomyślność... Ty mi po prostu wyjaśnij, co to znaczy „za zaliczeniem”?
— Właśnie to chcę uczynić. Więc wyobraź sobie, że kupujesz sobie, no kupujesz sobie pas.
— Ale po co mi pas?
— Chociażby, żeby się powiesić.
Nie wiemy, jak się skończyła ta rozmowa, ale jesteśmy pewni, że ów wojskowy do końca życia nie dowiedział się, co to może znaczyć „za zaliczeniem”.