— To już bezczelność!!!
— Co znaczy bezczelność? Niech się pan namyśla. Zagramy w szachy?! Nie? Już i tak przyszedłem. Daj pan zarobić.
Wytworny pan inżynier Z. nie wytrzymał i zrzucił ze schodów dziwnego przybysza, za co sąd grodzki skazał pana inżyniera na 20 złotych grzywny.
Podczas rozprawy sędzia, zaintrygowany dziwnym tłem zajścia, zwrócił się do poszkodowanego.
— Może mi pan wyjaśni, co to za pogotowie brydżowe?
— Ja nie wiem — zeznał zapytany. — Jestem subiektem28 w sklepie korzennym u kupca Fulkensztajna. Przychodzi do mnie mój szef i mówi: „Panie Aron, pan jest szachista. Jedź pan, zarobisz pieniądze, bo jakiś wariat chce grać w brydża i nie ma z kim. Płaci po siedem złotych pięćdziesiąt za godzinę i jeszcze sam się narzuca”. Tłumaczyłem kupcowi, że nie gram w brydża, ale on powiedział, że jak się ma smoking, to już wystarcza, bo w szachy tacy państwo także chętnie zagrają...
Goście i gospodarz
— Proszę wysokiego sądu, żadnych tam uporczywych wybryków nie było podczas nocy. Dom otwarty prowadzę, gości czasem przyjmuję, a dozorca poszedł po posterunkowego tylko z tej złości, że go na zabawę nie zaprosiłem...
— Ja bym do takiego łachudraka nigdy na wódkę nie przyszedł — przerwał dozorca, który znajdował się w sądzie w charakterze świadka.
— Więc podsądny nie przyznaje się do winy?