Tu porwał pięć dalszych i roztrzaskał je niemiłosiernie.
— Nie potrzeba pośredników. Mogę pić prosto z butelki.
I rzeczywiście:
Mógł z jednej, mógł z drugiej, mógł z trzeciej.
Kelner, zaniepokojony tymi możliwościami, zbliżył się z rachunkiem.
Gruby pan zaczął przyglądać się pozycjom.
— A to za co?
— Za potłuczone szkło.
— Nie płacę.
— Pan szanowny potłukł.