— Nie można! Artykuł zabrania!
— Jaki artykuł?
— Czterdziesty szósty!
— Co to znowu za artykuł?
— Artykuł czterdziesty szósty Prawa o wykroczeniach brzmi, mamusiu, jak następuje: „Kto nie zachowuje należytej ostrożności przy trzymaniu niebezpiecznego zwierzęcia, podlega karze aresztu do 2 tygodni lub grzywny do 500 złotych”.
— Zwierzęcia? Wy śmiecie mnie tak nazywać?!?!
— Ale co znowu! Mamusia przecież nie wyjdzie sama, lecz zaraz z sobą zabierze Topsi, a Topsi to jednak jest zwierzę i pogryzie pierwszego napotkanego przechodnia, bo kaganiec jest dziurawy...
— Niech was głowa o to nie boli, Topsi jest grzeczną psiną. Idziemy razem na spacer.
Poszli. Młode małżeństwo szło z przodu, a mama tropiła już za nimi, wlokąc wredną sukę na smyczy. Łagodna psina łypała, zerkała z ukosa, aż upatrzyła sobie małą dziewczynkę, która niosła piłkę. Zaraz wyrwała się wraz ze smyczą, ugryzła ją w łydkę, a potem, jak gdyby nigdy nic, wróciła do swojej pani. Dziewczynka wypuściła piłkę i z krzykiem zaczęła uciekać. Posterunkowy, który widział tę scenę, spisał protokół właścicielce złośliwej suczki Topsi, pani Marii Mutrowej. Sąd grodzki skazał ją na 50 zł grzywny.