Z raju śpieszy twoja matka,
Kobieta wszelkich cnót
W złoto i srebro strojona
Dwa aniołki ją witają,
Biorą ją pod ramię,
Czemuś w jaśni? — ją pytają,
Skąd w twych oczach blask?
Powiedz, Chano najmilejsza.
Chana na to rzecze tak:
Jakże nie być strojną dziś?