Baju, baju me dziateczki,
Bez kołyski, bez pieluszek,
Martwe, wcale nie zrodzone
Poza czasem utracone.
Za sceną rozlega się marsz weselny, coraz bliższy. Lea drży.
Chcą mnie powieść do ślubu z obcym...
Chodź do mnie mój oblubieńcze!
GŁOS CHANANA
Opuściłem twoje ciało i wracam do twojej duszy.
Ukazuje się na ścianie w bieli.