Szybko wychodzi. Chanan stoi nieporuszony, jest pewny siebie. Od ulicy wchodzi Meir, a z osobnej izby I Batlan.
I BATLAN
Odmówiłem osiemnaście Psalmów i powiedziałem sobie: dość. A co? Miałem za złotówkę cały psałterz odmówić? I gadaj tu z nimi. Oni jak zaczęli, tak i skończyć nie mogą.
Wbiega zakłopotany Aszer.
ASZER
Dopiero co spotkałem krawca Barucha. Przybył z Klimówki, gdzie Sender spotkał się z rodzicami narzeczonego i opowiada, że nie doszli do ładu. Sender domagał się od nich utrzymania młodych przez dziesięć lat, a ci zgadzali się tylko na pięć. No i rozeszli się.
MEIR
Już po raz czwarty!
I BATLAN
To ci zmartwienie!