Sam nie wiem... Jak tylko wyjechałem z domu, ogarnął mnie strach. Obce mi są miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy. Nigdy nie widziałem tylu obcych ludzi... dreszcze mnie przejmują, gdy patrzą na mnie... boję się ich wzroku. drży Rebe! Przed niczym tak nie drżę, jak przed wzrokiem obcego człowieka.
REB MENDEL
Odczynię ci urok.
MENASZE
Rebe! Chciałbym zostać sam, zaszyć się w kąt, a tu otaczają mnie ze wszystkich stron obcy ludzie. Muszę z nimi rozmawiać, odpowiadać na ich pytania... czuję się, jakby mnie prowadzili na szafot. z lękiem Rebe! A najbardziej boję się jej... tej dziewicy!
REB MENDEL
Weź się w garść! Pokonaj strach, bo gotów jesteś, uchowaj Boże, zapomnieć przemówienia. Chodź, wstąpimy do gospody i tam jeszcze raz powtórzymy.
Idą.
MENASZE
zauważa przed sobą świętą mogiłę, przejmuje go dreszcz, chwyta Reb Mendla za rękę