i nasze bezdotykowe trwanie

wśród innych domaga się

nowych słów milionów i milionów

tak

domaga się od nas precyzji taki tramwaj

który inaczej obetnie nam palce

którego głuchy warkot wykastrował nasze matki

którego nieregularny cykl doprowadza nas

do przystanku na którym najpierw

pierwszy raz a potem kolejny