Rozdział VI
Naukowcy twierdzą, iż wszystko bierze się z przestrachu. Z przestrachu kobieta może poronić. Z tego samego powodu człowiek może zwariować. Czasami, nie daj Boże, może dostać apopleksji108 i umrzeć. Drogą takiego rozumowania naukowcy doszli do wniosku, że z przestrachu pijak może w sekundę wytrzeźwieć. Dlatego niech nas nie dziwi, iż Chlawne, skoro tylko obłapił pechowca Rotszylda, z przerażenia natychmiast wytrzeźwiał. Rzecz jasna, nie na tyle, aby mógł sam podnieść się z błota i stać się normalnym, samodzielnie poruszającym się człowiekiem. Stopniowo jednak wracał do siebie. Zaczął powoli odzyskiwać władzę we wszystkich członkach i rozjaśniał mu się umysł. Obudzony zmysł dotyku uprzytomnił mu, że Waszti to Żyd z brodą. Następnie obudził się zmysł słuchu. Usłyszał całkiem wyraźnie słowa:
— Szma Izrael109! Gwałtu, ratujcie Żydzi!
Zmysł zapachu upewnił go, że obydwaj leżą w błocie, w słynnym smrodliwym błocku Kasrylewki. Chociaż nie wiadomo, jak się starał przy pomocy zmysłu wzroku ustalić istotę, która przy nim leżała, w żaden sposób mu się to nie udawało. Księżyc skrył się bowiem za gęstymi chmurami, a ciemna noc rozpostarła swoje skrzydła nad Kasrylewką.
Również Rotszyld zaczął powoli wracać do siebie. Śmiertelny strach, jaki niedawno przeżył, minął. Obydwaj nasi bohaterowie odzyskali mowę. Wywiązała się między nimi taka oto rozmowa. Przekazuję ją w dosłownym brzmieniu:
Chlawne: — To ty?
Rotszyld: — To ja.
Chlawne: — Co ty robisz w tym błocie?
Rotszyld: — Nic.
Chlawne: — Co za licho cię przyniosło?