Mojsze-Josie, zięć rabina, głaszcze się po bródce. Śmiejącymi się oczami patrzy na głupiego mechutana i powiada:
— Przecież masz klezmerów na miejscu. Czy tutejsi klezmerzy nie potrafią grać?
— Też mi klezmerzy! — replikuje Noe. — Wesele bez kijowskich klezmerów!
Gdyby Noe zawczasu wiedział, że kijowscy klezmerzy nie będą mogli przybyć, odłożyłby wesele na drugą połowę miesiąca Elul326.
Ceremonia ślubna się odbyła, a Noego znowu gdzieś poniosło. I znowu krewni narzeczonego zaczynają wołać:
— Gdzie jest mechutan? Dawać mechutana! Gdzie jest mechutan?
Zełda wreszcie odnajduje go i nie szczędzi mu wyrzutów:
— Ładnie wydajesz córkę za mąż. Oj biada mi!
— Bez kijowskich klezmerów — powiada Noe — to dla mnie nie jest wesele!
— Bój się Boga, Noe! Co ty pleciesz? — Zełda nie posiada się ze złości.