Oto otwierają się drzwi i artyści purimowi wpadają z głośnym świątecznym pozdrowieniem. Wszyscy, oprócz naszego pośrednika, ustawiają się z opuszczonymi rękami przy ścianie. On zaś wysuwa się na swoich długich nogach do przodu, gotów do działania. W ręku trzyma miecz, na głowie ma papierową czapkę w kształcie stożka. Robi krok naprzód, potem krok do tyłu i z jego ust, jak z rogu obfitości, zaczynają się sypać rymowane wierszyki. W tajemnicy powiem wam, że wszystkie te rymowanki są dziełem waszego pośrednika. Wszystkie one zalęgły się w głowie Naftalego z długimi nogami.

Jam ochmistrz nadworny,

Sługa mędrca Ahaswera pokorny,

Waszti, Waszti, król cię woła,

Pokaż mu się całkiem goła,

Wstąp do środka białogłowo,

Piękna jesteś ty królowa.

I Waszti, czyli Berl Fąfacz (mówiący przez nos), odrywa się od ściany i replikuje również rymowanym wierszem. Mówi tak samo jak Naftali, trochę przez nos, z jakimś płaczliwym zaśpiewem:

Przyjdźcie do mnie, wszystkie panie,

Na mą prośbę, na wezwanie,