W pierwszy dzień Pesach, tuż po odprawieniu modlitwy, reb Josie-fujara (on był młodszy) przyszedł do reb Ajzyka na kidusz. Pochwalił wino, mówiąc, że jest smaczne i oblizał palce po zakąskach Złaty. Na drugi dzień reb Ajzyk (był starszy) przyszedł na kidusz do Josiego. I on nie mógł się nachwalić wina z rodzynek i zakąsek Zeldy. A po południu, po obiedzie, kiedy Złata z Zeldą spotkały się, to w toku rozmowy prawda o szalech-monesach wyszła na jaw. Rzecz oczywista, że obie służące dostały za swoje. Zaraz po świętach zostały z hukiem i trzaskiem odprawione.

Prządcy złota

(Krótkie opowiadanie)

Prządcy złota? Lepiej zadajcie mi łatwiejsze pytanie — na przykład w jaki sposób przędzie się złoto? Rzecz w tym, że Kasrylewka z zazdrości przykleiła im etykietkę „prządców złota”. Ludzie zazdroszczą im wysokich zarobków. To wcale nie znaczy, że są bogaci. Biedują na równi ze wszystkimi kasrylewianami, setnymi nędzarzami, ale kiedy nadchodzi święto Purim358, zgarniają całe stosy złota. Bóg nie poskąpił im błogosławieństwa. Obdarował każdego z tej rodziny wyjątkowymi talentami, człowiekowi zaś z talentem wszyscy zazdroszczą. Jest to zjawisko stare jak świat. Dlatego też nie będziemy się dłużej nad tym rozwodzić i przystąpimy od razu do rzeczy.

A. Naftali o długich nogach — głowa prządców złota

Na czele „prządców złota” stoi Naftali, którego zwą „Naftali z długimi nogami”. Jest to bowiem Żyd o tak długich nogach, że wydają się wystawać mu aż z szyi. Nikt nie potrafi dotrzymać mu kroku. Bynajmniej nie z powodu jego szybkiego chodu, ale dlatego, że stawia strasznie długie kroki. Stoi, na przykład, po tej stronie ulicy i wystarczy mu jeden szus i już jest po drugiej stronie ulicy. Te długie nogi to cały majątek Naftalego. To jego oręż, to wreszcie jego chlebodawca. Krótko mówiąc, nogi mu się przydają w wykonywaniu swojego zawodu. Naftali jest bowiem pośrednikiem, maklerem.

Zajeżdża raz na pięćdziesiąt lat jakiś dziedzic z majątku i Naftali w mig wyczuje go nosem. Długie nogi od razu zanoszą go do domu zajezdnego, w którym zatrzymał się dziedzic:

— Szanowny panie dziedzicu, jakie, na przykład, ma pan życzenie?

I czego by pan dziedzic nie zażyczył, Naftali mu w try miga359 dostarczy. Krawca, szewca, kowala, służącą, konia, pojazd, fryzjera, felczera360, znachora i wszelkich innych lich. Dla niego nie istnieje słowo „nie”. Sęk w tym, że Naftali nie jest monopolistą w swoim fachu na placu targowym w Kasrylewce. Oprócz niego jest sporo innych pośredników. Ilu Żydów, tylu pośredników. W każdym razie więcej pośredników, niż dziedziców.

Z tego łatwo wywnioskować, jakie to złote interesy robi co dzień Naftali z długimi nogami. Ładnie by wyglądał, gdyby Pan Bóg, oby był błogosławiony, nie uszczęśliwił swego narodu Izraela tak przyjemnym i wesołym świętem Purim. Podczas tego miłego święta talent Naftalego objawia się w całej swojej krasie i blasku. Z Naftalego urodzony artysta, a gry purimowe są w sam raz dla jego długich nóg. Na pozór takie twierdzenie wydaje się śmieszne, bo co ma piernik do wiatraka? Co gry purimowe mają do długich nóg? Bardzo przepraszam, ale mają. I to nawet dużo! Naftali nie gra Ahaswera, ani Hamana, ani Mordechaja, ani Waszti361 — żony króla perskiego. On jest tylko, jakby to powiedzieć, ochmistrzem na dworze króla Ahaswera. Kto zaś jest obeznany z purimową śpiewogrą, ten wie, że rola pośrednika jest w niej niesłychanie ważna. Na pośredniku Naftalim opiera się cała gra. Kiedy trzeba zaprowadzić przed oblicze Ahaswera nagą Waszti, pośrednik jest gotów do działania. Jeśli trzeba udzielić królowi rady, jak postąpić z krnąbrną Waszti, która nie chce się pokazać w stroju Ewy — jest pośrednik. Kiedy Mordechaj zamierza przeprowadzić dyplomatyczną rozmowę z Esterą — jest pośrednik. Pośrednik tu, pośrednik tam, pośrednik wszędzie jest potrzebny. A naszego pośrednika koniecznie musicie zobaczyć w akcji. Służę wam przykładem: