Za to dam ci haman-tasz363.
Chodź tu bliżej, Ester kolorowa,
Całej Persji tyś królowa.
I teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Nogi Naftalego okazują się mocniejsze od żelaza. Dobrze na nich musi pracować. Musi chodzić od domu do domu i odgrywać sztukę purimową. Za to pięknie się obłowi, albowiem jest on w jednej osobie reżyserem, kierownikiem, autorem tekstu i kasjerem.
— On, kiedy przychodzi Purim, przędzie złoto. Zgarnia całe stosy złota — powiadają kasrylewscy Żydzi, którzy zazdroszczą mu nie tyle talentu, ile zarobków.
B. Prządka złota — Słodka Rywele
Gdyby Kasrylewka codziennie objadała się cukierkami, struclami i innymi łakociami, jak w święto Purim, kiedy Żydzi obdarowują się nawzajem szałech-monesami364, to by Naftali z długimi nogami nie musiał zajmować się przez cały rok pośrednictwem, a w Purim nie potrzebowałby odstawiać komedyjki. Jego żona Rywele, zwana Słodką, potrafiłaby utrzymać męża z całą rodziną. Jeśli bowiem Naftali słynie ze swoich nóg, to Rywele słynie nie mniej ze swoich rąk. Jest to kobieta maleńkiego wzrostu. Chuda, sucha. Można by rzec, taki sobie potworek. Przy Naftalim wygląda jak ćwiartka kury. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że ta kobieta zaopatruje na święto Purim całe miasto w słodkie ciasto. Nie znaczy to wcale, że inne kobiety w Kasrylewce nie zajmują się tym samym. Żadna jednak z nich nie ma takich złotych rąk, jak ona. Jej torty, babki, strucle, królewskie chałki, imbir i migdały zyskały sławę na całym świecie. Jej wyroby docierały nawet do Jehupca, czyli do Kijowa. A jak to się stało, opowiem.
Pewien kasrylewski żartowniś, a żartownisiów w tym mieście jest bez liku, czyli tylu, ile gwiazd na niebie, postanowił zażartować sobie, z pożal się Boże, wytwarzanych w Kasrylewce smakołyków na cześć Purim. Co robi taki żartowniś? Po długim namyśle, dla zaspokojenia swojej ciekawości, wysyła pocztą do swego bogatego krewnego w Jehupcu paczkę z szałech-monesem Słodkiej Rywele. Do paczki załącza list, w którym prosi swego bogatego krewniaka, aby się nie pogniewał za przesłane mu „smakołyki”, ponieważ gorszych od nich już w całej Kasrylewce nie znalazł. I wyobraźcie sobie zdziwienie żartownisia, kiedy otrzymał od swego bogatego krewnego dziękczynny list, w którym ten prosił go, aby natychmiast wykupił wszystkie możliwe do nabycia smakołyki świąteczne i przesłał je błyskawicznie do Jehupca. Pieniądze mu natychmiast zwróci. (Kto zresztą nie wie o tym, że bogacze lubią się objadać, a zwłaszcza słodyczami). Odtąd co roku na święto Purim wysyłany jest z Kasrylewki do Jehupca cały wagon słodyczy z „firmy” Słodkiej Rywele. W ten oto sposób sława Rywele dotarła do Kijowa.
C. Czas żniw
Gdyby Rywele miała się tylko oglądać na kijowskiego bogacza, zarobiłaby niewiele. Główne dochody czerpała ze sprzedaży na miejscu. Podczas dni poprzedzających Purim Rywele miała tyle pracy, że nie czuła rąk. Chyba rozumiecie, dlaczego. Sama bowiem piekła, sama sprzedawała, sama pakowała i sama rozliczała się z klientami. A do rachunków z miejscowymi gospodarzami trzeba mieć głowę ministra! Oto, dla przykładu, jak wygląda rozliczanie się Rywele z żoną tutejszego bogacza. Ta ostatnia nazywa się Sara-Perła i na co dzień nosi na szyi sznur pereł.