— Wiadra to są, ale co z nimi robić, jeśli nie ma Grunema z beczką.
— A może byś pofatygował się Fiszelu i zdobył, póki co, parę wiader i wodę u sąsiadów?
— A dlaczego ja? Niech Eli to zrobi.
— Eli, złap wiadro i skocz po wodę!
— Nie dam rady, widzisz przecież, że zajęty jestem sikawką. Niech Motl idzie.
— Motl! Idź, zdobądź wiadro wody.
— A dokąd mam iść? Nie znam tu przecież nikogo. Niech idzie Anszel.
— Anszel! Zasuwaj po wodę!
— Ja? Pojęcia nie mam nawet, jakie drzwi otworzyć. Niech idzie Dawid.
— Sza! Sza! Grunem jedzie. Z beczką! Jedzie! Jedzie!