— Gdzieś tak długo był? — Ojciec zadaje to pytanie nie po to aby, broń Boże, ukarać Szolema. Pyta po prostu z ciekawości.
— W zimnej bóżnicy — odpowiada Szolem. Chwali się, że uhonorowano go hakafot.
Ojcu się to podoba. Powiada więc:
— To bardzo ładnie z ich strony.
Udani zięciowie troszkę naigrywają się z Szolema. Jeden z nich pyta go, czy w zimnej bóżnicy poznał „Ojzer Dalim217”. Drugi wtrąca: — Skąd mógł się tam wziąć „Ojzer Dalim”? Tam przecież znajduje się tylko wnuk „Ojzer Dalim”.
I wszyscy trzej zaśmiewają się z tego konceptu. Nawet Szolem im wtóruje.
No i noc! Taka noc może się zdarzyć tylko w Symchat Tora podczas hakafot.
57. Kryzys
Paskudnie oszukany w swoich najświętszych uczuciach. Po chorobie nowy człowiek. Pożegnanie z dzieciństwem
Kiedy autor tej opowieści zapuszcza się w głąb swojego dzieciństwa, gdy wyciąga na światło dzienne wspomnienia bezpowrotnie minionych dni, gdy w głębokiej zadumie zastanawia się trzeźwo nad swoimi późniejszymi przeżyciami, doświadczeniami wyniesionymi z wielkiego, światowego jarmarku, który nazywa się życiem, ogarnia go ogromne zdumienie. Jak mógł znieść tyle okrutnych ciosów, tyle bolesnych zawodów i tyle gorzkich rozczarowań? Jak mógł po tym wszystkim znosić nowe ciosy, nowe zawody i jeszcze większe rozczarowania? Ciosy są nie tak straszne. Straszniejsze są rozczarowania. Najgorzej jest być oszukanym. Z porażki można się podnieść. Rozczarowanie natomiast zostawia na zawsze bliznę na duszy.