— A jeśli stawia stajnię po tamtej stronie, to co?

— Co znaczy „co”? Przecież nawiózł kupę drewna.

— Nawiózł kupę drewna? Niech mu to wyjdzie na zdrowie.

— No i gadaj tu z takim ćwokiem!

A im bardziej Motl zachowuje spokój, tym bardziej denerwuje się i gorączkuje jego rozmówca. Wychodzi wprost z siebie. Spluwa pod nogi Motla i wyzywa go od durniów i idiotów. Powiada do dzieci:

— Chodźcie ze mną, ja was zaprowadzę. Pójdziemy pieszo. — I z niezmiennie rozpromienioną twarzą rusza z młodymi podróżnikami w kierunku domu ich dziadka i babci.

39. Zaskakujące powitanie

Babcia Gitl leży sparaliżowana. Dziadek Mojsze Jose ma nos jak bulwa i gęste brwi. Wujek Ice i ciocia Sosia

Sieroty z Perejasławia miały pełne prawo wyobrażać sobie dom dziadka jako pałac. I sam dziadek, Mojsze Jose, przedstawiał się w ich wyobraźni jako patriarcha, zawsze ubrany w jedwabny chałat. Nie na próżno przecież mówią o nich, że tacy bogaci, tacy majętni!

W końcu Żyd przewodnik zaprowadził dzieci przed całkiem zwyczajny dom. Gwoli prawdzie trzeba nadmienić jednak, że dom był z gankiem.