— A znasz ten slogan?
— No... trochę... z rozmaitych stron — dodałem przezornie.
— A to znasz? — spytał.
I ochrypłym głosem zaczął śpiewać Rote Fahne36. Odrzucił trzon od łopaty, oczy zalśniły mu niespokojnie. Nagle urwał, podniósł kij i pokiwał głową, pół z pogardą, a pół z politowaniem.
— Żeby to prawdziwy SS słyszał, już byś nie żył. Ale ten...
Cherlak pod murem śmieje się szeroko i dobrodusznie:
— I wy to nazywacie katorgą! Trzeba było być jak ja na Kaukazie37!
— Kommandorführer, już zasypaliśmy jeden staw kośćmi ludzkimi, a ile zasypano przedtem, a ile poszło do Wisły38, tego ani pan, ani ja nie wiemy.
— Trzymaj pysk, świński psie! — i wstał spod muru, sięgając po upuszczoną szpicrutę.
— Bierz ludzi i idź po obiad.