— Mam co innego jeść.
— Co on ci dał za to?
— Nic.
Kiwa głową niedowierzająco. Porusza ogromnymi żuchwami jak krowa, żująca pokarm.
— Jutro w ogóle zupy nie dostaniesz. Dostaną ci, co nic innego nie mają do jedzenia. Rozumiesz?
— Dobrze, kapo.
— Dlaczego nie zrobiłeś czterech trag53, jak ci kazałem? Zapomniałeś?
— Nie miałem czasu. Kapo widział, co robiłem przed południem.
— Zrobisz je po południu. I uważaj, żebyś sam na nich nie leżał. Ja ci to mogę zrobić.
— Czy mogę już odejść?