Trzęsącymi się rękoma Grek otworzył torbę. Unterscharführer zajrzał do środka i zawołał kapa:
— Patrz, kapo, nasza gęś.
I wyciągnął z torby gęś o olbrzymich, rozłożystych skrzydłach.
Pipel, który też podbiegł do worka, krzyknął tryumfująco do kapy:
— Jest, jest, a nie mówiłem!
Kapo zamachnął się kijem.
— Nie bij — rzekł, wstrzymując mu rękę, esesman.
Wyciągnął z pochwy rewolwer i zwrócił się wprost do Greka, wymownie gestykulując bronią.
— Skąd to masz? Jak nie odpowiesz, to cię zastrzelę. — Grek milczał. Esesman podniósł pistolet. Spojrzałem na Iwana. Był zupełnie blady. Spojrzenia nasze spotkały się. Zacisnął usta i wystąpił z szeregu. Podszedł do esesmana, zdjął czapkę i rzekł:
— To ja mu dałem.