— Ano — rzekł z westchnieniem Matula. — Może się odegram. Jak nie, to jutrzejsza pajdka twoja.
Począł przekładać karty, zrobione z tekturowego pudełka po paczce.
— Jeśli dziś przyjdą po ciebie, to co mi jutro po twojej pajdce? — Wyciągnąłem rękę. — Dawaj karty.
— Mnie złapał policjant na ulicy Koziej13 — rzekł chłopiec.
— Granatowy? Mnie też — powiedział przemytnik Kozera.
— Zwyczajny policjant. I przyprowadził mnie tutaj.
— Prosto do bramy? Przez getto? Nieprawda — rzekł Szrajer, urzędnik z Mokotowskiej.
— Przywiózł dorożką. Mówił, że jest bardzo późno, bo by mnie zawiózł na Polizei. A tak dostawił mnie do bramy — powiedział chłopiec i uśmiechnął się do wszystkich.
— Miał poczucie humoru — rzekłem do chłopca. — Pewnie pisałeś farbą na murze?
— Kredą — odpowiedział chłopiec.