— Pan Stasinek przyjeżdżał.
— A więcej nikt?
— Pan Stasinek przyjeżdżał samochodem z jakimiś panami.
— Swoim samochodem?
— E tam, swoim! Innym, wielkim, zielonym.
Naczelnik wyjął z portfelu zdjęcie chevroleta i podsunął gospodarzowi pod oczy.
— Takim.
— A o czym gadali?
— A kto ich wyrozumie? Obcym językiem. Ludzie mówią, że to panowie z zagranicy.
— A co było napisane na samochodzie?