Nauczyciel wszedł do przedziału. Wyjrzał przez okno i położył mi rękę na ramieniu.
— No i? — zapytałem.
— Osiedlamy się — rzekł nauczyciel.
— Tak — odpowiedziałem.
Nauczyciel zagwizdał przez zęby i wlazł na posłanie. Umościł się wygodnie i otulił szczelnie kocem.
— Byłem tam między nimi — powiedział i westchnął. — Ech, Boże, Boże.
— Tak — odpowiedziałem.
— Jadą już całe dwa miesiące. Tu stoją cztery dni. I nie wiadomo... — rzekł nauczyciel. Odwrócił się twarzą do ściany.
— Tak — odpowiedziałem.
Pociąg zahuczał i ruszył. Koła zaterkotały na złączeniach. Pociąg przeszedł obok cystern, platform i pustych wagonów i wjechał po głównym torze na peron.