— Kapo cię woła. Uważaj, bo zły.
Kapo obudził się, ma czerwone oczy. Przeciera je i patrzy nieruchomo w przestrzeń.
— Ty — dotknął mi grożąco palcem piersi — dlaczego oddałeś zupę?
— Mam co innego jeść.
— Co on ci dał za to?
— Nic.
Kiwa głową niedowierzająco. Porusza ogromnymi żuchwami jak krowa, żująca pokarm.
— Jutro w ogóle zupy nie dostaniesz. Dostaną ci, co nic innego nie mają do jedzenia. Rozumiesz?
— Dobrze, kapo.
— Dlaczego nie zrobiłeś czterech trag125, jak ci kazałem? Zapomniałeś?