— Nie miałem czasu. Kapo widział, co robiłem przed południem.
— Zrobisz je po południu. I uważaj, żebyś sam na nich nie leżał. Ja ci to mogę zrobić.
— Czy mogę już odejść?
Dopiero teraz spojrzał na mnie. Utkwił we mnie martwy, pusty wzrok człowieka wyrwanego z głębokiego zamyślenia.
— Czego ty tu chcesz? — zapytał.
VI
Spod kasztanów doszedł mnie zdławiony krzyk człowieka. Zbieram klucze i zakrętki, układam tragi jedną na drugiej, rzucam Jankowi:
— Janek, weź skrzynkę, bo się mamusia będzie gniewała — i podchodzę w stronę drogi.
Na ziemi leżał Beker, charczał i pluł krwią, a Iwan kopał go, gdzie popadło: w mordę, w brzuch, w podbrzusze...
— Patrz, co ten hadiuka126 zrobił! Cały obiad ci wyżarł! Złodziej przeklęty!