Ksawera przyznała się do win, przyznała się, że dzieci moich nie lubi, że wiele kłamała. Przed wyjazdem zostawiłem ją w lepszem niby porozumieniu z *** (tutaj trzy gwiazdki zdają się oznaczać Celinę Mickiewiczową), wszakże powiedziałem, że jeśliby przyszło między nimi do wielkich zatargów, w takim razie Ksawera lepiej zrobi oddalając się z domu aż do mego przyjazdu.

(Niech mi wolno będzie zrobić nawiasowo uwagę: kiedym się zetknął bliżej z listami Mickiewicza, nie mogłem się oprzeć zdumieniu na widok straszliwego zaniedbania tej dziedziny. Co robili nasi „mickiewiczologowie”, że dziś, po 74 latach od śmierci poety, nie mamy, już nie mówię — krytycznego, ale dobrego wydania jego listów, listów największego naszego pisarza? Tyloma zajmowano się drobiazgami, młócono je do znudzenia, do przesytu, a w tej tak ważnej sprawie nie uczyniono nic! Tak jak wydano listy w krótki czas po śmierci poety, tak się je przedrukowuje dziś. Nie mówię już o samym tekście, z pewnością przesianym przez familijne sito, ale o sposobie wydania. Zamiast koniecznych objaśnień do nazwisk i do osób, mamy litery, gwiazdki, co najwyżej imiona, co razem tworzy, powtarzam, istny hieroglif. Nawet tam, gdzie są pełne imiona, któż odgadnie bez objaśnienia, kiedy „Seweryn” oznacza Pilchowskiego, a kiedy Goszczyńskiego? Mam wrażenie, że kiedy Władysław Mickiewicz wydawał pierwszy raz listy ojca — zwłaszcza z epoki towianizmu, raczej chodziło mu o to, aby pewne sprawy zostawić w cieniu; te sprawy, w miarę jak odchodzą pokolenia zbliżone tradycjami, coraz trudniej będzie rozjaśnić i oto nie uczyniono nic, aby to uczynić, raczej przeciwnie...)

Nie myślę bynajmniej rozłamu w Kole sprowadzać do sprawy kobiecej; ale jasne jest, że kobiety maczały tu swoje paluszki i że z tego całego zamętu wyziera Ksawera Deybel, owa Ksawera, przed której blaskiem oczu sam Mistrz musiał oczy spuszczać, „Ksawera, księżniczka izraelska, do wielkich przeznaczeń gotowana, dziś w spółce z piekłem, na zabicie chrześcijaństwa”. Dokoła niej trzech odszczepieńców: Adam, Ferdynand i Seweryn; z zazdrości o hymny śpiewane na jej cześć „dostają cielesnych boleści” siostry Anna i Karolina (Towiańska i Gutowa); ona musi z powodu zatargów z Celiną opuścić dom Mickiewicza, dom, w którym Zofia Szymanowska zastanie ją w pięć lat potem...

Kallenbach (1. c.) cytuje z epoki przed rozłamem w Kole bardzo znamienne pismo Mistrza do Ksawery (4 marca 1845). Mistrz wyrzuca jej zaniedbanie: „Ogień ducha twojego bez hory, bez karbów, na swawolę ducha, w duchu i ziemi puszczony. Prawa ducha i ziemi podeptane. Ślub twój w duchu twym i w ziemi twej zgwałcony. Niewinność twa w duchu i w ziemi utracona. Duch (siódmy raz duch w tych kilku wierszach!!) skalany — pierwotną jasnością dla Boga i dla brata twego nie zabłysnął, w ofierze od Boga wymaganej nie stanął. Naznaczona sługa Boża w Sprawie ratunku człowieka, w pętach, pod mocą złego, w zaklęciu, w Urzędzie swym do ratunku nie stanęła, cechy zwierzęce w śmierci ducha swego jawiła, piekło w tryumfie było”.

W dalszym ciągu listu wzywa ją, aby „medal splamiony powróciła wielkiej Pani na niebie i na ziemi”... itd.

Oto atmosfera „ducha”, w jakiej żył pod obuchem Mistrza Adam i w której nie dziw, że nie wytrzymał. I choćbyście mieli mnie ukamienować, powiem, że Mickiewicz układający swoje drobiazgowe raporty do Mistrza i pracujący nad „duchem” swojej „siódemki” nie wydaje mi się — och, na tę krótką chwilę! — nie wydaje mi się wielki...

A oto jak, podstawiając imię Ksawery zamiast trzech gwiazdek wydawcy, znajdziemy komentarz do tej relacji Mistrza w raporcie Mickiewicza z 1 kwietnia 1845:

Ksawera szczęśliwie wyszła z mątu. Jest u mnie znowu i w lepszym stanie niż kiedy. Wszakże to nastąpiło po długich walkach, z wielką z mojej strony stratą sił i uszczerbkiem zdrowia. Ja od początku czułem Ksawerę w złym stanie. Ferdynand mnie o to obwiniał, poszły z tym wielkie zamieszania. Seweryn w chwili łaski i mocy rozbił więzy, których czułem ciężar na Ksawerze. Ona mi się wydała po przyjeździe w tym stanie, w jakim była żona moja przed chorobą. Dzięki Bogu, że to się skończyło.

Gdybyż to wszystko przetłumaczyć na ludzki język! Wówczas może niejedna ze spraw „ducha” stałaby się nam jaśniejsza i zyskalibyśmy inną perspektywę na ów słynny rozłam w Kole. A nie jest to rzecz błaha; jakże to wszystko zaciążyło na życiu i na twórczości Mickiewicza! To fakt, że po tych klątwach, po tym zatargu między Ksawerą a Mistrzem — jak się zdaje po prostu o wpływ na Mickiewicza — Ksawera wróciła do domu poety, Adam pozostał przy Ksawerze, a poświęcił Mistrza. Nie chcę przez to powiedzieć, aby to było wyłączne tło zatargu w Kole, ale trzeba by być bardzo naiwnym i bardzo... uczonym, aby tego rodzaju przyczyny nawet w największych sprawach ducha ignorować.

W tym oświetleniu dość jasna stałaby się i inna okoliczność: mianowicie, że w pewnym okresie Celina Mickiewiczowa staje się bardziej prawowierną towianką od Adama13; gdy Adam odstępuje Mistrza, ona udaje się do Szwajcarii. Czy i tu nie Ksawera siedzi na dnie? Czy Celina nie czuje instynktem w Mistrzu sojusznika przeciw tej hardej „siostrze”?