Najmądrzejszych wodzisz za łby;

Ty! którą po śniegu nago

Człowiek bez litości gnałby;

Ty, elokwencji patoko4,

Coś jest wiecznych sporów źródłem,

Czy cię nazwać starą kwoką,

Czy też raczej starem pudłem;

Ty, co gorzko winisz męża

O prozaizm i codzienność,

Gdy twa energia zwycięża