Nazbyt rzadko jego senność;

I ty, której czujność tępi

Młodych wzruszeń powab czysty,

A co w Tomaszu à Kempi5

Dawnych gachów chowasz listy;

Ty, co zdarłszy z siebie płótna,

Oglądasz się w lustrze całą

I wzdychasz, ropucho smutna:

«On tak lubił moje ciało...»

Ty, obrazie wiedźmy starej,