Zburzyć wszystkie pomniki Mickiewicza, odlać z nich wielką armatę i nabić w nią pewną ilość jego komentatorów.
Odełgać życie Mickiewicza, zbadać na nowo jego tajemnice i zakamarki, nie pod kątem „krzepienia serc” i hipokryzji narodowej, ale pod kątem istotnej prawdy.
Napisać na nowo ten wzruszający i patetyczny żywot, w którym poeta przez namiętności, upadki i mękę, błądząc i kajając się, i błądząc w samymże swoim kajaniu, szedł do świętości. Amen.
Uzupełnienie do rozdziału Mickiewicz
W związku z artykułem Mickiewicz a my otrzymałem list od pani H. S., który przytaczam dla jednego charakterystycznego szczegółu. Pani H. S. pisze:
„(...) z młodości przypomniał mi ten artykuł jedno moje przejście z zacną moją ciocią staruszką. Dowiedziałam się od niej pewnego razu, że p. Gorzeńska, u której Mickiewicz przebywał w czasie powstania w Poznańskiem, była jakąś krewną naszą — ciocia z pewnym rodzajem pogardy powiedziała raz: ale z nią nikt blisko nie żył, bo ona była kochanką Mickiewicza...”.
(Mowa tu właściwie o siostrze p. Gorzeńskiej, br. Łubieńskiej, co też korespondentka moja w następnym liście prostuje).
Wojtkiewicz
André Gide a Wojtkiewicz
W tym roku przypada dwudziesta rocznica śmierci jednego z najciekawszych naszych malarzy, Witolda Wojtkiewicza. Wczesna ta śmierć przecięła jego działalność w chwili, gdy zaczynał zyskiwać rozgłos i uznanie; nieliczne jego płótna, rozkupione przez przyjaciół i wielbicieli, znikły w domach prywatnych, tak że gdy potem przyszły lata wojny i odbudowy, nazwisko Wojtkiewicza uległo zapomnieniu. Są podobno projekty, aby w związku z tym dwudziestoleciem urządzić w Warszawie zbiorową wystawę, wydać album jego prac. Póki są ludzie, którzy żyli blisko z artystą i pamiętają jego niepospolitą fizjognomię, dobrze by było ją utrwalić.