Ale osoba Wojtkiewicza interesuje i literaturę. Mianowicie przez oryginalny sposób, w jaki pewien znakomity pisarz oddziałał na jego karierę artystyczną, — tym bardziej, jeżeli zważymy krótkie jej trwanie. Można powiedzieć, że pisarz francuski odkrył Wojtkiewicza dla Polski, i to odkrył w Berlinie: historia dosyć oryginalna. Pisarzem tym był — André Gide.
Aby zrozumieć tę kombinację, trzeba sobie uprzytomnić stan malarstwa polskiego w ówczesnej dobie, w szczególności w Krakowie, gdzie Wojtkiewicz skończył akademię. Po długotrwałym despotyzmie Matejki, kiedy panowały w akademii figuralne kompozycje historyczne, przyszły do głosu nowe prądy, pejzaż, plein-air, impresjonizm. Precz z literaturą, precz z anegdotą! — rozbrzmiewało hasło. Nastał nowy despotyzm, wyrażający się w potężnym brzuchu ulubionego zresztą profesora Jana Stanisławskiego: wszechwładny despotyzm pejzażu.
Ale byli i „buntownicy”. Historię tego buntu opiewał satyryczny wierszyk jednego z malarzy, niewyczerpanego w konceptach Kacpra Żelechowskiego; oto wyjątek:
...Po tamtej potoku stronie
Sam mistrz maluje w młodzieży gronie.
On sobie dłubie z pamięci chmurę,
A wierna młodzież spogląda w górę,
Chcąc naśladować mistrza w zapale,
Ale na niebie chmur nie ma wcale!
Więc się zdumiała mistrza eskorta,