9. Przybyszewski starał się to nieporozumienie utrwalić i pogłębić — niektórych swoich utworów wręcz nie pozwalał przedrukowywać ani wystawiać. [przypis autorski]

10. Jest to moment ważny... — artykuł niniejszy wywołał liczne komentarze, polemiki i bardzo interesujące rewelacje; patrz Uzupełnienie. [przypis autorski]

11. stronny (daw.) — tu: stronniczy. [przypis edytorski]

12. w r. 1917, w przedmowie do „Krzyku” — jak sam Przybyszewski odnosił się do tej słynnej przedmowy do Krzyku, patrz Uzupełnienie. [przypis autorski]

13. epitafium — oto owo epitaphium, pomieszczone na wstępie do zbioru utworów Dagny Przybyszewskiej pt. Kiedy słońce zachodzi, w jego własnym przekładzie. „Dzieciom moim Zenonowi i Iwci puściznę po matce przekazuje ojciec. Wychowana w bogactwie i zbytku, znosiła mężnie i wytrwale kilkuletnią nędzę artysty, co się z trudem przez życie przebijać musiał. Kobieta niezwykłej kultury i poczucia artystycznego, powierniczka najskrytszych moich intencyj twórczych, jedyny człowiek, który znał mój twór aż do dna, który nieraz wyłowił z głębi mej duszy to, co dla mnie samego było nieświadome; oto czym była wasza matka. Jej tragedią było, że duszę miała zbyt szczerą, zbyt śmiałą i dumną, by mógł na nią paść najdrobniejszy cień fałszu i hipokryzji. Jej tragedią było, że była tym, czym jest jej sztuka: pięknością i zbytkiem. Nie była stworzona do tego świata: dusza jej, pełna naiwnej ufności, dziecięcej prostoty, doznała zbyt dużo rozczarowań, zbyt często była oszukiwana i zwodzona: musiała się w końcu przełamać. Tragedią jej była piękność, i szczerość, i duma. Była przepięknym egzotycznym kwiatem, który rzadko wykwita, a który tłum zdeptać musi — i nie dość że zdepcze, ale mści się na nim jeszcze po śmierci. Więc, dzieci moje, niech pamięć matki będzie dla was święta, jak dla mnie jest święta. Stanisław Przybyszewski. Warszawa, w czerwcu 1901”. [przypis autorski]

14. przypadkowo posiadam jej kartkę (...) — dokumenty te posiadam stąd, że Ludwik Janikowski, który był ich depozytariuszem, znalazłszy się w zakładzie dla umysłowo chorych sam mi je stamtąd przesłał. [przypis autorski]

15. pod świeżym wrażeniem tragedii pisane wspomnienie — co do tych szczegółów, obacz zdumiewające rewelacje w Uzupełnieniu. [przypis autorski]

16. Przybyszewski dostaje się do więzienia — wspomnienie tego więzienia, o którym zresztą opowiadał czasem w chwilach zwierzeń, znajdują się w powieści Synowie ziemi. Szarski tłumaczy Czerkaskiemu, czemu musi pić: „Zbliżył się do Czerkaskiego i mówił prawie że szeptem: — Wiesz, siedziałem raz w więzieniu: posądzono mnie o to, że kobietę zatrułem. Nie zatrułem jej, bom za wielki tchórz — ale Bóg wie, może się dla mnie otruła... Siedziałem tam parę tygodni — Hu, to straszne, straszne...”. [przypis autorski]

17. Dla niego sztuka nie była... — „Wiadomości Literackie”, nr 226. [przypis autorski]

18. (...) pierwszy zjawił się na płótnie Lucjan Rydel, co dało powód do równoczesnych docinków w znanych wierszykach Wyspiańskiego i Kazimierza Tetmajera, skreślonych tuż obok — K. Tetmajer napisał uszczypliwie: „Zasłynie to przysłowie od Wisły po Kutno,/ Spieszył się z swą osobą jak Rydel na płótno”. Wyspiański zaś, w odpowiedzi na triolet Rydla: „Niechże ciebie rymem wsławię,/ knajpo, gdzie przy czarnej kawie/ drogi czas na niczym trawię”, nakreślił czterowiersz: „Szkoda, panie Rydel, szkoda,/ drogi czas na niczym trawić,/ jest czas ponoś się poprawić,/ boś jest sława jeszcze młoda”; na co znów Rydel replikował: „Ty mnie nie wzywaj, Stasiu, do poprawy,/ i nie potępiaj surowym wyrokiem,/ ja czas mój topię w filiżance kawy,/ a ty w sodowej ze sokiem”. [przypis autorski]