TAINE: — Ależ zdaje mi się, że powinno się mieć dzieci jedynie wówczas, kiedy im można zapewnić byt... Młode dziewczęta, które jadą na guwernantki do Rosji, to okropne!
KTOŚ: — Niech żyją bezpłodne żony i kochanki!
SAINT-VICTOR: — Ależ natura, wielki grecki PAN82!...
GAVARNI, nagle: — Czy zauważyliście, że nigdy dziewica, młoda czy stara, nie wydała nic w sztuce?
Rozmowa staje się bezładna.
— Dużo się ludzie żenią w tym roku.
— Zwłaszcza mężczyźni.
— Idiota.
— Słuchajcie, sentencja. Społeczeństwa zaczynają od wielożeństwa, a kończą na wielomęstwie.
— Powiem wam ładne słówko podmiejskiego restauratora. Ktoś mówił mu: „Tak, w lecie pan zarabia, ale w zimie nie ma nic. — W zimie, proszę pana, mamy wiarołomstwa”.