GAVARNI: — Wiecie, co on raz powiedział na wieczorze u mnie? Powiedział tak: „Chciałbym kiedyś mieć takie nazwisko, być tak znany, tak popularny, tak sławny, tak znakomity wreszcie, żebym miał prawo...” — Wyobraźcie sobie najpotworniejszą ambicję, jaka wlazła kiedy w mózg ludzki od czasu jak świat istnieje, ambicję najniemożliwszą, najbardziej niewykonalną, najbardziej poczwarną, najbardziej olimpijską, taką jakiej nie miał ani Ludwik XIV ani Napoleon; jakiej Aleksander Wielki nie mógłby zaspokoić w Babilonie; ambicję wzbronioną dyktatorowi, zbawcy narodu, papieżowi, panu świata... Balzac powiedział tedy po prostu: — „... Nazwisko tak sławne, tak znamienite, żeby mi dało prawo p...nia w towarzystwie, i żeby wszyscy uważali to za zupełnie naturalne”.
WSZYSCY: — Och! och!
— Tyś był wtedy po trosze jego niańką?
GAVARNI: — Tak... Pewnego dnia nie mogłem wytrzymać, powiedziałem mu: „Wiesz, wielki Balzaku, szkoda, że ty nie masz przyjaciela, ot jakiego głupiego i poczciwego filistra... który by ci mył ręce, wiązał krawat, słowem, myślał za ciebie o wszystkim, na co ty nie masz czasu. — Och! krzyknął Balzac, takiego przyjaciela przekazałbym potomności!”
— To rola raczej kobiety...
— Ech, kobieta! — macha ręką Gavarni. — Kto to jest kobieta? Kobietę stworzył mężczyzna, dając jej wszystką swoją poezję. Kobieta nie rozumie nic, a paple o wszystkim... Swego czasu przyszedł mi do głowy taki pomysł do karykatury. Podpis: Mężczyzna kochany. Kobieta z rękami czule zaplecionymi o szyję mężczyzny, który ją dźwiga z wysiłkiem na grzbiecie. Z kobietą jest tak jak z polowaniem: zając wart jest dwa franki, ale polowanie jest przyjemne. Lubiłem dawniej te łowy, urok czegoś nieznanego, przygody... Coś niby łowienie na wędkę.
Ale już, jakimś zygzakiem, Gavarni przechodzi na matematykę. Twarz mu się zmienia, przestaje jeść, głos jego robi się miłosny, dźwięczny, oko ożywia się... Porywa wszystkich w nowy świat marzeń i myśli, ze słów jego tryskają błyskawice.
— Ogłoszę niedługo pierwszy zeszyt swoich badań nad ruchem i szybkością. Ale trudno mi to ulokować: dla świata jestem rysownikiem, karykaturzystą. Trzeba chytrości: trzeba zacząć od rzeczy uznanych, a potem dojść do rewolucji.
— Chcesz zwalić geometrię?
GAVARNI: — Geometria jest źle nazwana. „Mierzenie ziemi”; tu nie o mierzenie chodzi, ale o poznanie, o danie formuły trwania i natężenia rzeczy...