17. rewokować (z fr. revoquer) — odwoływać, wycofywać. [przypis edytorski]

18. nie wiedział nawet, że owo drugie zakończenie istnieje; w zupełności wystarczało mu pierwsze — Jak znowuż młodsze pokolenie aktorskie, posługujące się nowymi wydaniami Fredry, nie wie nawet, że istnieje zakończenie pierwotne. Przekonałem się o tym na popisie warszawskiej Szkoły Dramatycznej (w r. 1934), gdzie oglądałem, pierwszy raz w życiu, Męża i żonę z zakończeniem drugim, forsowanym przez prof. Kucharskiego. Przedstawienie utwierdziło mnie w poglądzie, że owo drugie rozwiązanie jest scenicznie niewystarczające i martwe; raczej sztucznie przerywa komedię niż ją kończy. [przypis autorski]

19. Ochłap czy Telimena — Odpowiedź na zamieszczony w tej kwestii w Wiadomościach literackich artykuł prof. Kucharskiego pt. Kamyczkowa argumentacja. [przypis autorski]

20. skąd się bierze zacietrzewienie prof. Kucharskiego w tej materii? Sądzę, że z owego błędu, który popełnił w książce Fredro i komedia obca (str. 231 i nast.), suponując, że zmiana zakończenia przez Fredrę w wydaniu z r. 1839 była faktem dokonanym — Prof. Kucharski jeszcze w ostatnim swoim artykule stara się rzecz zaciemnić, nazywając owo swoje wyrażenie „nie bardzo zrozumiałem”. Pytam się, czy może być coś zrozumialszego, niż zdanie: „redakcja definitywna ukazała się dopiero w drugim wydaniu (r. 1839)”? [przypis autorski]

21. turma — więzienie. [przypis edytorski]

22. autor Przygód Benedykta Winnickiego — Wincenty Pol. [przypis edytorski]

23. włożony (tu daw.) — przyzwyczajony, przyuczony. [przypis edytorski]

24. obżor — tu: pieczeniarz. [przypis edytorski]

25. w arystokracji naszej podpisywanie się samemu hrabiowskim tytułem uchodziło na ogół za rzecz w nieszczególnym guście; tym bardziej uderzyć musi ten religijny niemal kult kupnego hrabstwa w domu poety — Dziwnie w tym oświetleniu wygląda pochwalny passus Grzymały-Siedleckiego (Przedmowa do Trzy po trzy) o Fredrze; „Prosty, otwarty, nie wiedzący jakby o swoim tytule i poziomie rodowym”... [przypis autorski]

26. Ojciec Aleksandra, pan Jacek, pochodził z dobrej, ale podupadłej rodziny, dziedziczył tylko lichą wioskę koło Leska, Cisnę — Jeden z moich zacietrzewionych, jak zwykle, krytyków, kwestionował tę relację, mieniąc ją moim (?!) „grubym bykiem” i stwierdzając, że, „każde dziecko w powiecie leskim powie, że Cisna to ogromny dziesięciotysięcznomorgowy majątek”. Krytyka ta jest dość pocieszna: cóż my wiemy, w jakiej mierze któryś właściciel Cisny mógł powiększyć jej obszar; jaka mogła być wówczas, przed powstaniem kolei żelaznych, wartość leśnego majątku w górach, etc. Mimo wszystko, uważam w tym szwagra poety za pewniejsze źródło. [przypis autorski]