27. Nasz Fredro dzierżawił od ojca „lichą wioskę”. Natomiast Jabłonowscy, z których się wiodła Zofia, to była, zdaje się, wówczas familia pańska całą gębą — Domniemanie to, w którym szukam wytłumaczenia przeszkód, jakich doznał Fredro w swoich zamiarach małżeńskich, wywołało głosy krytyczne. Heraldycy podnieśli, że ci Jabłonowscy, z których wiodła się przyszła pani Fredrowa, nie mieli nic wspólnego z linią hetmańską ani książęcą owej rodziny i że pieczętowali się nawet innym herbem; że, co do znamienitości rodu i liczby senatorów, ustępowali znacznie Fredrom itd. Znowuż nie trafia to w sedno rzeczy; wszak cały problem polskich fumów wspierał się często na bardzo wiotkiej granicy między „z tych”, a „nie z tych”; przy czym, im bardziej ktoś był „nie z tych”, tym bardziej chciał być „z tych”, tym bardziej, zwłaszcza o ile miał po temu warunki finansowe, „dął” i tym bardziej przebierał. Chodzi o to, jaki był kurs danej rodziny na ówczesnej giełdzie towarzyskiej, a nie o to, jakie były jej istotne tytuły do znakomitości. Pod tym względem ważniejsze od dzisiejszych heraldycznych rozważań są niewątpliwie opinie współczesne, odbijające się we wspomnieniach jakiegoś Kaczkowskiego czy Jabłonowskiego. Cóż z tego, że ktoś będzie dziś cytował senatorów fredrowskich, kiedy Fredrom właśnie pochodzenie od nich, słusznie czy niesłusznie, kwestionowano? Nie potrzebuję dodawać, że cała ta sprawa obchodzi mnie o tyle, o ile może mi oświetlić fizjognomię człowieka i pisarza; poza tym ani mnie to ziębi, ani grzeje. [przypis autorski]
28. Oczywiście, małą mam nadzieję, aby się to wyjaśniło. Zwymyślają mnie, jak zwykle, i na tym się skończy. — Domysł mój wywołał replikę ze strony „spokrewnionych rodzin”, wystosowaną przez p. Leona Szeptyckiego i ogłoszoną przeze mnie w Wiadomościach literackich (maj, 1934). Jako dowód normalnego urodzenia Jana Aleksandra, replika owa cytuje znane listy Fredry do brata Maksymiliana (z wydania Biegeleisena), oraz urywek z niewydanych wspomnień Zofii z Fredrów Szeptyckiej, która podaje w wątpliwość cytowany ustęp z Pamiętników Kaczkowskiego. [przypis autorski]
29. Ani mi w głowie obciążać konto naszego Fredry błędami jego brata, który choć podobno „nie posiadał zamiłowania kraju”, był mu zawsze najlepszym przyjacielem i powiernikiem. On widział Maksymiliana inaczej — „O bracia moi! Maksymilianie, opiekunie pierwszych w świat kroków moich; towarzyszu broni; kolego na tym krótkim i wąskim polu autorstwa, któreśmy bez zawiści przebiegli razem...” (Trzy po trzy). [przypis autorski]
30. cerscendo (wł.) — narastająco. [przypis edytorski]
31. podwika (daw.) — kobieta; dziewczyna. [przypis edytorski]
32. ostateczna redakcja komedii powstała gdzieś przed końcem r. 1830 — Datę tę, wprzód oznaczaną inaczej, skorygowano dzięki znalezionemu przez Lorentowicza w bibliotece Teatru Narodowego egzemplarzowi teatralnemu Ślubów. [przypis autorski]
33. Va, va, je te le donnę pour l’amour de l’humanité (fr.) — idź, idź, daję ci to przez wzgląd na miłość ludzkości. [przypis edytorski]
34. e pur si muove! (wł.) — a jednak się kręci. [przypis edytorski]
35. dorównywa — dziś popr.: dorównuje. [przypis edytorski]
36. Fredro te rzeczy odczuwał inaczej, że ten obyczaj wydawał mu się zupełnie naturalny, tak samo jak jego współczesnym — Jeszcze w r. 1877, po premierze Wielkiego człowieka do małych interesów recenzent warszawski, charakteryzując bohatera sztuki, tak go chwali: „Karolowi przypatrzywszy się bliżej, dopiero poznajemy ten grunt szlachetny, na którym przy stosunkach szczęśliwszych mogłaby wyróść chluba dla ogółu; każda nawet z jego śmieszności usprawiedliwia o nim to zdanie, kiedy np. nie mając żalu do Jenialkiewicza, którego niedołęstwu, zapewne wprawdzie przy własnej nieoględności, zawdzięcza utratę majątku, szuka po starych herbarzach jakiej prababki ciotecznej, aby, zbogacony jej spadkiem, mógł stanąć do konkursu o rękę Matyldy”... [przypis autorski]