28 marca
Łaskawy panie Romanie!
Zaledwie dwie doby upłynęły od ostatniego widzenia się, a już piszę, muszę napisać...
Od chwili gdy sama znalazłam się w tramwaju, a następnie po kilku minutach w mieszkaniu, czułam się okropnie. Płakać mi się chciało i płakać. Dlaczego? Nie wiedziałam i nie wiem dotychczas.
Nie przestaję myśleć o panu ani na chwilę; to jest okropne, ale i miłe. Zawsze i wszędzie widzę pana, ale takiego w adamowym stroju, na otomanie. Te ostatnie chwile, które spędziłam u pana boku, pozostawiły niezatarte w mej pamięci wrażenie.
...Wyczułam, że nie znalazł pan we mnie tego, czego szukał, a ponieważ ja przyjęłabym tylko pierwsze miejsce i jedyne, wszystko jedno, czy to miałoby trwać miesiące, czy dni, lecz na szarym końcu nie chcę być ani godziny.
Wobec czego bardzo, ale to bardzo mocno proszę, aby mój Apollo nie odpisał mi i zapomniał o mnie. Miałam zamiar napisać dużo więcej, ale zdenerwował mnie sąsiad, który co chwila zerkał na mój stolik (jestem w bibliotece publicznej).
Życząc powodzenia, pozostaję z szacunkiem...
M.
P.S. Nie żałowałam i nie żałuję, że tak się stało, a nie inaczej. Pozostało wrażenie ujmujące i nadzwyczaj miłe. By zachować je jak najdłużej, zrezygnowałam z szukania przyjaciela. Ma to dużo ponętnych stron, ale są i przykre...