Czemu odeszła? Może czytelniczki odpowiedzą? O, kobieto, wieczny Sfinksie!...

Oto dokumenty życia. Ale felieton mój miał i praktyczny skutek. Zgłosiła się do mnie listownie nieznajoma z prośbą o... umieszczenie jej anonsu.

...Ostatni felieton pański (pisze mi) o ogłoszeniach miłosnych, tak bardzo żywo i subtelnie dotykający spraw ludzkiego uczucia, przerwał tamę mej nieśmiałości.

Niejednokrotnie pragnęłam umieścić anons w sprawie „wymiany serca”, a przecież piętrzyło się wiele przeszkód, w pierwszym rzędzie moja nieśmiałość, bo skądże można żądać tak wiele szczęścia, aby znaleźć to, czego się pragnie!

Zwracam się z gorącą prośbą do pana dziś. Niechże pan, kochany panie Boyu, w najbliższym felietonie ułatwi mi taki anons i niechaj stanie się pośrednikiem miłości (przyjmując pod swym adresem oferty dla mnie pod „Solweg”74, które mi prześle po otrzymaniu tychże).

Oto ów anons75:

Szukam duszy w człowieku.

Pragnę miłości idealnej bez udziału zmysłów. Przyzywam duszę stęsknioną człowieka idei, chcę być jego natchnieniem w twórczej pracy, motorem wielkich poczynań, skierowanych dla dobra ludzkości.

Kto szuka kobiety takiej jak ja? Niechaj wybiegną naprzeciw siebie nasze tęsknoty, aby zbliżyć czas kwitnienia dusz w wielkie święto słonecznej miłości, która jest jako łaska boża, albo wędka w ręku szatana.

Niechaj ten, którego szukam, będzie niczyj, jako ja jestem niczyja, a przy tym niech czuje się każdym drgnieniem serca związany z całością kosmosu. Chcę mu rzec: