Miał dwa wytrychy.
Jak przyszło Księdzu dla dobra klasztoru
Zatłamsić kogo, to mu bez jankoru87
Póki ta zipie, własną dłonią leje
Świente oleje.
Codziennie rano, nabożnym zwyczajem,
Spowiadały się ojcaszki nawzajem,
By chtóry trafił, jak przyńdzie potrzeba,
Prosto do nieba.
Różnie dopuszcza Bóg w mądrości swojej,