Wychylając kibić tłustą,

Brzydkie swe nadstawiasz łapy

Przerażonym naszym ustom;

Ty, co z dostojeństwem w twarzy

Dźwigasz swe potworne kłęby,

O których lustmörder11 marzy,

Szczerząc zakrwawione zęby;

I ty, uroczysta klempo,

W twojej wiecznej sukni bordo,

Z twoją beznadziejnie tępą