Opuszcza duch człowieka

Ziemi skorupę biedną.

Na mgławej płynąc fali,

W obrazy senne patrzy,

Co gdzieś się topią w dali

W cień jakiś, coraz bladszy...

Tak u Mühlbruńskich zdroi

Wmieszany w ciżbę gwarną

Zgłębiam tajń duszy mojej

Wieczności tchem ciężarną;