Ławeczka, próżniactwo boskie,

Myśli rozigrane cudnie

W jakieś koziołki szelmowskie — —

Idą: duża, mniejsza, mała,

Kobiecości gama cała.

Ptaszek ćwierka gdzieś tam z góry

Swoich liryk «pierwszą serię»,

Zapoznanych serc tortury

I celibatu mizerie — —

Pod kapotką granatową