dzieło wiekopomne
oj dana!
Lecz w czym niezbadane
losów tajemnice
nie wie nikt o piesku,
a każdy o Styce,
oj dana!
Patrzyliśmy wszyscy spod oka na Stykę i podziwialiśmy wyrobienie tego człowieka. Ani mrugnął. Bił brawo, potem pił z nami i ściskał się do rana. Jeszcze w parę lat potem posyłał mi czułe widokówki. To był wyga305 nad wygami.
Niebawem piosenkę o Styce śpiewało całe miasto; Leo dał znak i projekt barkabanu, już niemal obrobiony, przy głosowaniu upadł.
Uwieczniliśmy z Witoldem Noskowskim całe to zdarzenie w Szopce Krakowskiej wystawionej już po obchodzie grunwaldzkim. Pyszną lalkę Styki ulepił rzeźbiarz Jan Szczepkowski: olbrzymi Styka, w obszernym płaszczu, miał pod pachą przyszytego do niego małego Tadé. Na jego widok, obecny na scenie Mangha (Feliks Jasieński)306 ucieka, wołając: