Zdetonowała się204. Paweł nigdy ani jednym słowem nie upoważniał swego personelu do wszczynania rozmów.

— Nie, panie prezesie — zaczerwieniła się.

— Nie?... To dziwne.

Widział, że chciała coś powiedzieć, lecz nie ma odwagi.

— Dziwne, bo pani jest młoda i ładna... Hm... bardzo ładna — dodał z tonem odkrycia.

Istotnie dotychczas tego nie spostrzegał. Nie miał zwyczaju przyglądać się ludziom pod innym kątem widzenia niż wyrobienia sobie opinii o inteligencji, etyce i psychice osobnika, z którym miał jakikolwiek interes.

— Pan prezes zbyt łaskaw — zarumieniła się jeszcze bardziej.

— Po prostu konstatuję fakt... No, niechże pani powie, czy mnie nie wolno tego zauważyć?

— Owszem — zdobyła się na odwagę — tylko pana prezesa to zupełnie nie interesuje...

— Tak pani myśli?