Zdumione spojrzenie pana Karola było więcej niż zaprzeczeniem.
— No, więc nowele, powieści, pamiętniki?...
— Myślę, że to jest wykluczone. Skąd, u licha, przyszły ci na myśl takie podejrzenia? Krzyś jest jeszcze młody, ale zawsze był rozsądny.
— Nie podejrzenia. Po prostu każdy z nas ma w wieku młodzieńczym pewną dozę romantyzmu, którą musi w sobie przepalić, jeżeli nie chce do siwego włosa zostać wariatem. Jedni wyładowują to w grafomanii, drudzy w awanturach miłosnych, inni włócząc się po egzotycznych krajach lub służąc w wojsku i polując na laury bohaterów... Tak... No, Krzyś ma chyba za słabe zdrowie na żołnierza. Czy on służył w wojsku?
Pytanie było zadane najobojętniejszym tonem, a pomimo to pergaminowa twarz chorego pokryła się rumieńcem.
— Owszem, służył. Odbył całą służbę szeregowca w 67 pułku piechoty.
— Szeregowca? Przecież musiał mieć prawa jednorocznego i skończyć podchorążówkę?
— Tak. Ponieważ jednak nie nostryfikował216 matury zagranicznej...
— Ano tak — powiedział Paweł i zaczął mówić o czymś innym.
Umyślnie chciał sprawdzić twierdzenie Feliksiaka przed rozmową z nim. Teraz nie ulegało wątpliwości, że Feliksiak mówił prawdę, że zatem nie za darmo otrzymał z kasy fabrycznej swoje uposażenie. Zważywszy rzecz dokładnie, Paweł postanowił wstrzymać się od jakichkolwiek kroków do czasu powrotu Krzysztofa. Dlatego też nie wzywał Feliksiaka. Nie upłynął jednak miesiąc, gdy ten zgłosił się sam.