— Siądźmy tu — powiedział Paweł, wskazując mu fotel przy okrągłym stoliku. — Czy stryj Karol poinformował cię o powodach, dla których zostanę tu przez pewien czas?
— Owszem.
— Uważam za swój obowiązek zaznaczyć, kochany Krzysztofie, że zrobię wszystko, by nasza współpraca dała jak najlepsze wyniki. Ja, niestety, nie jestem inżynierem i na technice się nie znam, zatem w tym dziale wszystko spoczywać nadal będzie w twojej kompetencji.
— Bardzo ci dziękuję za zaufanie — powiedział Krzysztof z odcieniem ironii, lecz z tak nikłym, że Paweł mógł udawać, że nie dostrzega drwiny i bierze ją za dobrą monetę.
— Ojciec twój był zdania, że powinniśmy wszystkie sprawy załatwiać wspólnie.
— Nie pozostaje nam nic innego, jak zastosować się do tego.
— Powiedziałeś to w taki sposób, jakbyś nie zgadzał się ze stanowiskiem swego ojca?
Krzysztof wzruszył ramionami:
— Gdyby nawet tak było, nie ma o czym mówić. Na razie jest to bezprzedmiotowe.
— Słuchaj, Krzychu — pojednawczo odezwał się Paweł — wiesz, na czym mi zależy, wiesz, że nie zamierzam stawać ci na drodze, że wkrótce zostawię ci całe przedsiębiorstwo. Powiedz zatem, dlaczego zajmujesz wobec mnie pozycję jakby obronną?